Jedna z płyt biurka - boczna, była uszkodzona. Czy w transporcie, czy wcześniej, tego nie wiem. Pudło nie było naruszone. Po kontakcie z infolinią dowiedziałem się tylko, że muszę złożyć reklamację samodzielnie, bo konsultantka nie chciała jej przyjąć telefonicznie. Próbowałem dopytać czy można sprawdzić czy w sklepie stacjonatnym, obok którego mieszkam jest to biurko/ta część na stanie, by ewentualnie to szybko i sprawnie wymienić, ale pani ponownie poleciła wypełnić formularz reklamacyjny i czekać, bo "sklep online nie ma nic wspólnego ze stacjonarnym". Odpuściłem już tę reklamację, bo logistycznie byłoby to dla mnie utrudnienie, zależało mi na tym, żeby nie rozwlekać montażu, który był już w trakcie na kolejne dni i tygodnie. Musiałem ustawić biurko tak, by zniszczenie nie było bardzo widoczne, a na resztę mebli od Agaty na oewno się już nie skuszę. Samo biurko spoko, ale podejście do klienta, procedury lub osoby obsługujące utrudniające sprawne rozwiązanie problemu - dramat. Co by szkodziło, żeby uszkodzoną część wymienić w salonie, a resztę już by sobie centrala z salonem załatwiła, by klient mógł zakończyć montaż jednorazowo? Mega słabe.