Kupując mebel do samodzielnego złożenia, człowiek zwykle spodziewa się pewnego rytuału. Najpierw jest oczekiwanie, potem kartony w mieszkaniu, śrubki rozsypane na podłodze, wspólne dopasowywanie elementów i ta cicha nadzieja, że za kilka godzin chaos zamieni się w coś nowego, użytecznego i własnego. To doświadczenie bywa męczące, ale często zostaje po nim dobra historia.
W przypadku tego mebla historia rzeczywiście została. Tyle że nie taka, jakiej można by sobie życzyć. Zaskoczeniem nie był sam montaż, lecz skala tego, jak skutecznie można odebrać przyjemność z prostego, wspólnego zadania przez słabe wykonanie, niedopracowane elementy i instrukcję, która sprawiała wrażenie stworzonej bez większej troski o człowieka po drugiej stronie kartki.
1. Nieintuicyjna, a wręcz zła instrukcja. Zła kolejność składania.
2. Brak detali
3. Błędne nawiercone otwory
4. Brak możliwości dokręcenia niektórych elementów zgodnie z kolejnością instrukcji
Nie był to mój pierwszy zakup w Agata Meble, ale ten konkretny produkt bardzo precyzyjnie przypomniał mi, dlaczego z rezerwą podchodzę do oferty tego sklepu. Czasem jeden mebel wystarczy, by uporządkować swoje decyzje na przyszłość. Ten właśnie to zrobił. Nasza przygoda z Agata Meble dobiegła końca i mam szczerą nadzieję, że będzie to zakończenie trwałe.