Zacznijmy od tego, że mebel jest fatalnej jakości. Okleina frontu jednej z półek zaczęła odchodzić tuż po wyjęciu z pudełka. Na pozostałe krawędzie trzeba strasznie uważać, bo można je bardzo łatwo ukruszyć. Osobna kwestia to montaż i jego instrukcja - części są bardzo do siebie podobne i trudne do jednoznacznego zidentyfikowania, do tego można taką pomyloną część bez problemu zamontować i zorientować się, że coś jest nie tak na późniejszym etapie. Na deser zostawiam fakt, że mimo iż mebel przeznaczony jest do małych pomieszczeń jego montaż wymaga dość dużej przestrzeni i gdy jej brakuje trzeba improwizować. Okraśmy jeszcze całość sosikiem z brakującymi okuciami (na szczęście w innym meblu było ich za dużo), oraz faktem, że całość jest niewspółmierne ciężka do wytrzymałości. Zapomniałbym jeszcze o mechanizmie blokady nóg blatu wykonanym z tandetnego plastiku, który można dość łatwo połamać o czym dowiedziałem się doświadczalnie. Jest jeszcze kilka innych, po prostu głupich rozwiązań konstrukcyjnych, ale już nie będę kopał leżącego.